Ach przez moją głupotę pisze drugi raz ten wpis 🙂 No cóż, co się dzieje w świecie dram? Otóż wiele,sporo nowości, ale nie o nowościach będe tu dziś pisała, ale o sztampowych, raczej znanych seriach do których mam niemały sentyment.(fani dram na pewno będą je znać) Dlaczego akurat o znanych i lubianych?  Bo mam nadzieje, że mój wpis zachęci kogokolwiek do oglądania dram. Moją siostrę przeciągnęłam na ciemną stronę mocy, pomimo że kiedyś krzywo się patrzyła na mnie jak godzinami pochłaniałam seriale 🙂 Uczeń przerósł mistrza w ilości obejrzanych dram.  Może nie miałeś/aś okazji jeszcze obejrzeć żadnej dramy, albo nie chętnie podchodzisz do tego tematu? To przedstawię kilka serii, według mnie jednych z fajniejszych i ciekawszych.

VAMPIRE HOST

Rion, młoda licealistka, próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczych zniknięć w okolicy, także jej przyjaciółki. Prowadząc śledztwo trafia do host klubu, wampirzego host klubu. Zaczyna tam pracę by móc zapłacić za szkody jakie wyrządziła w klubie.  Poznaje tam hosta numer jeden Suou, który pomaga jej rozwikłać tą zagadkę, jednakże to początek ich przygód.

Taaadam, moja pierwsza drama, więc mam do niej ogromny sentyment. Seria jest przezabawna, wszędzie wciśnięte są jakieś gagi. Niby drama o wampirach, które juz są dosłownie wszędzie, ale seria różni się odrobinę od innych. Trochę taka parodia 🙂 Za każdym razem, gdy oglądałam przemianę bohatera w wampira to płakałam ze śmiechu. No właśnie, tu fani PRAWDZIWYCH WAMPIRÓW mogą być odrobinę skonsternowani, bo twórcy lekko mówiąc zmasakrowali ten temat 🙂 Mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie – podobało się. Ot taka odskocznia od emo Edwardów, ubolewających nad swoim losem. Cóż mogę powiedzieć o tej dramie? Przede wszystkim typowy odmóżdźacz na piątkowe nudne wieczory, niezobowiązująca seria 🙂

YOU’RE BEAUTYFUL

Go Min Nyu – przyszła zakonnica, żyje sobie spokojnie oczekując na wymarzoną wycieczkę do Rzymu. Jej brat bliźniak Go Min Nam wreszcie może spełnić swoje marzenia i ma szansę dołączyć do najpopularniejszego zespołu w Korei. Jednakże ulega wypadkowi i jego debiut staje pod znakiem zapytania. Tu zaczyna sie przygoda Go Min Nyu. Menadżer jej brata składa nietypową propozycję, a raczej błaga ją o to by mu pomogła. Go Min Nyu ma zastąpić brata na scenie na czas jego rekonwalescencji.

Sztampowa historia- haremówka 🙂 Trzech facetów i dziewoja udająca faceta. Oklepane ale chwytliwe. Ta seria chyba ni ma słabych punktów, wprost oczarowuje. Po pierwsze całkiem przyjemna muzyka, mimo że nie jestem fanką k-popu nie narzekałam na soundtrack . Druga mocna strona to sporo humoru, ale nie jest on nagminnie i nachalnie wciskany  w każdą scenę. Ha! Najważniejsze ciekawi bohaterowie. Wielu twórców marzy o tym, by ich bohaterka miała chociaż odrobinę oleju w głowie i nie zachowywała się jak pustak. Go Min Nyu  jest całkiem udana (jeżeli mogę  to tak ująć :)) Sympatyczna, wzbudzająca miłe emocje, nie irytuje na każdym kroku. To jest wręcz ogromny plus tej produkcji. Nic nie zniechęca bardziej niż denerwująca heroina. Może czas troszkę przedstawić męską część obsady. Jeremy, bezkonkurencyjnie, rozkłada wszystkich na łopatki. Słodziuchny chłopak, który troszkę zachowuje się jak dziewczynka. Mamy jeszcze do czynienia z Gang Sin U – troskliwym i wspaniałym przyjacielem, a także z Hwang Tae Gyeong – zimnym i wyalienowanym, rozpuszczonym, niemiłym liderem zespołu. Ciekawa mieszanka. Jedyne co mi przeszkadzało to przesadna metroseksualność bohaterów. To akurat, na moje nieszczęście, spotyka się dosyć często w azjatyckich dramach .

KKOTBODA NAMJA (BOYS BEFORE FLOWERS)

F4 (czterech przyjaciół) trzyma władzę  w liceum dla bogatych dzieciaków. Znęcają się nad innymi uczniami zostawiając im czerwone kartki w szafkach – znak dla innych, jako pozwolenie do zastraszania i upokarzania. Geum Jan Di jest biedną dziewczyną, dostaje stypendium za uratowanie jednego ucznia przed samobójstwem, wywołanym przez F4.  Jako jedyna sprzeciwia się terrorowi, przez co także otrzymuje czerwoną kartkę.

HANA YORI DANGO (BOYS BEFORE FLOWERS)

Makino Tsukushi jest zwyczajną dziewczyną uczęszczającą do elitarnego liceum, gdzie władzę trzyma F4. Rozsyłają oni czerwone kartki do uczniów, którzy podpali im. Jest to znak dla reszty szkoły, że mają prawo, a raczej obowiązek do znęcania się nad „szczęśliwcem”.  Makino broni swoja przyjaciółkę przed F4, uderzając w twarz lidera F4. Następnego dnia ona otrzymuje czerwoną kartkę.

Dwie alternatywne wersje? która lepsza? nigdy nie będę potrafiła tego osądzić. Obie uwielbiam. Znowu harem. F4, składa się na czterech bogatych, rozpieszczonych chłopaków. Najgorszy jest lider. Znudzony, mający wszystko czego zapragnie. Mnóstwo osób podporządkowanych, a tu nagle sprzeciwia mu się jakaś szara, biedna dziewczyna. Irytujące, nieprawdaż? Takie też i będzie to dla niego, ale nie tylko. Wreszcie pojawia się ktoś, kto potrafi tupnąć nóżką i krzyknąć „NIE!”. Będzie to dla niego przełamanie rutyny. Zacznie sie nawet fascynacja.

W Hana Yori Dango, naprawdę, urzekająca jest muzyka. Ai Otsuka naprawdę się postarała i Planetarium jest cudowne, które sprawia lekko melancholijny nastrój, czego nie można powiedzieć o soundtracku w Kkotboda Namja. Tam mamy do czynienia z typowym k-pop’em, nie to że by mi to przeszkadzało. Naprawdę rzucającą się różnicą jest kreacja „Rudego” w obu seriach. Koreańska wersja jest tak sztywna jak drewno. Zero mimiki, emocji. Jednakże ogromną rekompensatą jest Kim Bum, jego uśmiech wynagradzał mi wszystko 🙂 Jeszcze jedną rzecz moge zarzucić koreańskiej wersji : pudel na głowie bohatera.  Wiem, że twórcy wzorowali się na mandze, ale no jak można na siłę kręcić okropne loczki?! Oczy aż mnie bolały.  Dużym plusem, za to, jest spora dawka humoru. Jest go więcej  niż w Hana Yori Dango. Nie poradzę nikomu, którą serie powinien obejrzeć. Najlepiej obie  🙂

Na tych 4 seriach zakończę mój dzisiejszy wpis, ale będę sukcesywnie uzupełniała moje spostrzeżenia i odczucia. Oczywiście jest wiele, wiele więcej dram, które są godne obejrzenia, a może nawet lepsze niż te powyższe. Ale od czego zaczynać, jak nie od podstaw? Mimo, że są to w sumie same romanse, to gorąco polecam zapoznanie się z nimi. Ja je uwielbiam, chociaż mogłabym rzec, że mam wypaczony gust. Jednakże uwielbia je wiele osób poza mną, a to coś już znaczy. 🙂

Advertisements